Bez znieczulenia - recenzja powie艣ci Sylvii Plath ,,Szklany klosz"
Istniej膮 ksi膮偶ki, kt贸re czyta si臋 tylko raz w 偶yciu. Tak bardzo wnikaj膮 one do umys艂u, 偶e wydaj膮 si臋 przemawia膰 naszym w艂asnym g艂osem. Wydobywaj膮 z wn臋trza nieu艣wiadomione l臋ki i t臋sknoty, kradn膮 spok贸j. I w艂a艣nie tym przera偶aj膮. Tak bardzo, 偶e nigdy nie chcemy do nich powraca膰. Przypominaj膮 taniec na linie nad przepa艣ci膮, zapadanie si臋 w otch艂a艅 ciemno艣ci. Takie wra偶enia towarzyszy艂y mi przy lekturze ,,Szklanego klosza”. Dla mnie to przede wszystkim opowie艣膰 o dorastaniu jako brutalnej metamorfozie, kt贸ra nieraz oznacza deformacj臋 pierwszych marze艅 i rado艣ci. Niczym w piosence Pink Floyd ,,Another brick in the wall” wraz z bohaterk膮 zostajemy zmieleni do ko艣ci, aby wcisn膮膰 si臋 w ciasne ramy systemu. Tresowani dla najwi臋kszej efektywno艣ci, przyzwyczajeni do zgorzknienia. Dorastaj膮cy tylko po to, by przetrwa膰. Esther Greenwood, g艂贸wna bohaterka powie艣ci, to 艣wietnie zapowiadaj膮ca si臋 dziewi臋tnastolatka. Utalentowana, aspiruj膮ca pisarka jako laureatka konkursu literackiego...