Posty

Bez znieczulenia - recenzja powieści Sylvii Plath ,,Szklany klosz"

  Istnieją książki, które czyta się tylko raz w życiu. Tak bardzo wnikają one do umysłu, że wydają się przemawiać naszym własnym głosem. Wydobywają z wnętrza nieuświadomione lęki i tęsknoty, kradną spokój. I właśnie tym przerażają. Tak bardzo, że nigdy nie chcemy do nich powracać. Przypominają taniec na linie nad przepaścią, zapadanie się w otchłań ciemności. Takie wrażenia towarzyszyły mi przy lekturze ,,Szklanego klosza”. Dla mnie to przede wszystkim opowieść o dorastaniu jako brutalnej metamorfozie, która nieraz oznacza deformację pierwszych marzeń i radości. Niczym w piosence Pink Floyd ,,Another brick in the wall” wraz z bohaterką zostajemy zmieleni do kości, aby wcisnąć się w ciasne ramy systemu. Tresowani dla największej efektywności, przyzwyczajeni do zgorzknienia. Dorastający tylko po to, by przetrwać. Esther Greenwood, główna bohaterka powieści, to świetnie zapowiadająca się dziewiętnastolatka. Utalentowana, aspirująca pisarka jako laureatka konkursu literackiego...

Głosy znad krawędzi – refleksje na temat tragedii Szekspira ,,Król Lear”

            Ludzka natura jest przewrotna. Bywa, że człowiek błądzi najbardziej, gdy jest przekonany o słuszności obranego kierunku. Jest najbardziej ślepy, gdy wydaje mu się, że zna prawdę. Postępuje najbardziej nieostrożnie, gdy stara się za wszelką cenę zapanować nad losem i dopiero na skraju załamania odzyskuje rozum. Do takich refleksji prowokuje sztuka Król Lear , której tytułowy bohater mierzy się ze zmierzchem własnej potęgi. Oto władca zamierza podzielić królestwo pomiędzy swoje trzy córki. Przedtem zachęca je do l icytowania się o ojcowską przychylność, pytając, która kocha go najbardziej. Goneril i  Regana pochlebstwami zjednują sobie poparcie, natomiast Kordelia buntuje się przeciwko oportunizmowi, rozbudzając w głównym bohaterze furię. W jednej chwili ojciec wyrzeka się tej, którą ponoć kochał najbardziej, słysząc, że dziewczyna kocha rodzica tak jak nakazuje powinność, nie mniej i nie więcej. Niestety, uczucia dwóch pozostałych córek ...

Sztuka wymazywania – refleksje na temat dramatu Eugene'a O'Neilla ,,Zmierzch długiego dnia”

     W kryzysowych momentach, kiedy życiowy impas wydaje się być nieunikniony, wszechogarniająca staje się chęć podsumowania dotychczasowych działań. Próba odnalezienia pierwszego błędu, który zapoczątkował lawinę kolejnych, prowokuje do analizy przeszłości, którą zniekształcić mogą własne wyobrażenia. Wraz z przytłaczającym murem zaistniałych już wydarzeń pojawia się pokusa usprawiedliwiania niepowodzeń prowadząca do poszukiwania winnych, a nawet do usunięcia niewygodnych epizodów z pamięci. W sytuacji bez wyjścia najbardziej kuszące stają się bowiem podszepty wyobraźni, kiedy to od poczucia szczęścia dzieli zaledwie jeden unik, jedna szaleńcza sztuczka. Z takich właśnie pragnień i bolączek utkane są postaci dramatu Eugene’a O’Neilla. Małżonkowie Mary i James Tyronowie wraz ze swoimi dziećmi: 33-letnim Jamiem oraz 23-letnim Edmundem spędzają razem dzień, który stanowi symboliczne ujęcie rozpadu łączących ich więzi. Gruźlica młodszego syna oraz powrót matki do narkotykow...